Heeeeeeeejka!
Dzisiaj taki trochę wpis o moim życiu, o moich myślach. No można powiedzieć, że takie wiadomości ode mnie do Was, zebrane w jednym poście. Nie opowiadałam za bardzo o swoim życiu codziennym, nie piszę tutaj za wiele o sobie. Jedynie wstawiam jakieś posty o zakupach itp. Chcę to zmienić. Można powiedzieć, że taki troszkę mój pamiętnik, chociaż i tak nie będę wyjawiać tutaj niektórych moich tajemnic. Nazwijmy to takim dziennikiem :) Oczywiście nie zabraknie tutaj postów o zakupach itd. ;P
W sumie sama nie wiem od czego zacząć, bo trudno jest się ogarnąć i przelać wszystko na "papier" w jednej chwili. Może zacznę od tego, że w niedzielę <etc. 4.03.2012r.> będę mieć 14 urodziny. Wiek nastoletni zaawansowany, hehe ;) Trochę przez ten trzynasty rok mojego życia wydarzyło. Chłopak, który rzucił mnie w moje urodziny <i nie chcę dość się o tym rozpisywać>, z którym teraz się koleguję i jest okej. W czerwcu 201 roku na ślubie, a dokładniej na weselu mojego kuzyna, poznałam chłopaka - brata panny młodej. Chociaż był on młodszy ode mnie o rok <99> to dogadywaliśmy się i przetańczyłam z nim pół nocy oraz "poprawiny". Spotykaliśmy się później no i jeszcze trochę wakacje. Można powiedzieć, że byliśmy ze sobą, ale jakoś to nie wypaliło. No przecież zdarzają się i w życiu takie sytuacje. W wakacje przeżyłam tkz. przełom, zmieniłam się w taka można powiedzieć prawdziwą nastolatkę. Modą interesowałam się już wcześniej. Już w 6 klasie chciałam wyglądać "dobrze", ale teraz jeszcze bardziej dbam o swój wygląd. Zmieniłam się też pod względem zachowania, ale również nie obyło się bez "minimalnych" zmian w charakterze. Ze wszystkiego się śmieje, ogólnie mam duuuuuuuże, wręcz ogromne poczucie humoru, mam zbreźne myśli <tkz. skojarzenia>. Jestem wredna do osób, które są wredne w stosunku do mnie. Pyskuje, kłócę się z osobami, które mają do mnie jakieś "wonty" i sprzeciwiają się mojemu zdaniu. Nie dam sobie pluć w twarz, ani doprowadzać do tego, by obrabiano mi dupę za plecami. Nabrałam dużo pewności siebie i bardzo się z tego cieszę. Chociaż w głębi duszy jestem jeszcze troszkę wrażliwa, to jakoś się tego nie boję. Wstydliwość, to chyba moja największa wada - chociaż już z dnia na dzień się przełamuję. No dobra trochę się rozpisałam i w sumie na czym skończyłam opowiadać..? Ah tak, wakacje! No więc po wakacjach zmiana otoczenia, gimnazjum "kotki" i wgl jednym słowem MASAKRA- a jednak nie tak źle. Szybko się zaklimatyzowałam i choć przeżyłam w szkole już niejedną "spinę" czy plotki puszczane na mój temat, to przeżyłam. Aktualnie na temat mojej osoby w szkole jest spokojnie i mam nadzieję, że zostanie tak do końca roku szkolnego. W gimnazjum poznałam swoją nową miłość - u której raczej nie mogę liczyć na nic więcej oprócz przyjaźni. Muszę Wam powiedzieć, że szanuję każdą osobę, jeśli ta szanuje mnie. Szanuję siebie, swoje poglądy, swoje ciało i swoje zdanie. Nie mogę znieść tego, że np. nastolatka się "puszcza"! Jest to dla mnie lekko mówiąc ohydne. Ale o tym kiedy indziej i mam nadzieję, że wypowiem się i na takie tematy. Może nazwę takie posty "Okiem małolaty :)" - OOO świetna nazwa! :D Wracając do tematu... Jak się uczę? Jak na przeciętnego ucznia szkoły ponadpodstawowej. W podstawówce <1-3> zbierałam wyróżnienia za dobre osiągnięcia w nauce, a w 4-6 zawsze na koniec roku, na świadectwie widniał czerwony pasek ze średnią 5.3 . Może i trochę się opuściłam, przyszło lenistwo, zakochanie i inne glupotki, ale w życiu chcę zajść daleko i mam do tego predyspozycje oraz środki, więc chcę, a raczej już wzięłam się za siebie. Uczę się - chociaż z początku może wyglądać, to co najmniej śmiesznie. Jestem 4 uczniem najlepiej uczącym się w klasie na 22 osoby. Moja średnia na półrocze to 4.5 - z czego miałam trzy 3 <chemia,biologia,geografia>. Wiarę pokłada we mnie cała moja rodzina, więc nie mogę po prostu tego tak "schrzanić". W końcu to my tworzymy przyszłość. "My" czyli młode pokolenie. To w nas pokłada się nadzieję, na lepsze jutro. Podsumowując moje (ponad)półroczne życie w gimnazjum +wakacje: zmieniam się. I tego nie uniknie tego chyba żadne dziecko, które zaczyna wędrówkę w dorosłość. Dojrzewam, zmienia się moje ciało i stan psychiczny. Mam nadzieję, że zmieniam się na lepsze i nie będę się przejmować jakimiś błahostkami. Takie podsumowanie powinnam pisać w Sylwestra, a nie teraz - ale przecież każda chwila nie jest zła. Mam nadzieję, że bloga będę prowadzić jak najdłużej i będzie on istniał, i, że kiedyś, kiedy będę miała już kilka lat więcej wrócę do "starszych postów" i przeczytam ten, i napiszę kolejne podsumowanie na podstawie tego. To chyba na tyle. Nie wiem, czy jest tego dużo, czy nie, bo ja tylko piszę. Nawet nie wiem czy to co napisałam ma jakiś sens, no, ale napadła mnie wena. W następnym poście <jutro, sobota> postaram się napisać o mojej przyszłości, mam na myśli mój zawód. A w niedzielę dodam notkę urodzinową!
A teraz lecę robić zadania z j.polskiego i uczyć się na historię!
Kaja ;)
Bardzo, bardzo fajny post :)
OdpowiedzUsuńZrób takich więcej, bo bardzo miło sie to czyta.
To trochę przed wczesne, ale....
Najlepszego ;**
bardzo dziękuję za komentarz. na pewno będzie więcej takich postów :D dziękuję również za życzenia! ;**
OdpowiedzUsuń