Hej wszystkim! Z związku z tym, że 'zapuściłam' się w pisaniu bloga, mam dla Was niespodziankę. Oto moje opowiadanie (wyszperałam je na starym blogu, który pisałam z koleżanką). Jest to opowiadanie pisane przeze mnie, podzielone na kilka części - niestety nie zdążyłam go dokończyć i kontynuować będę teraz ;) Myślę, że opowiadanie jak najbardziej wpasuje się w klimat, bo w końcu za niedługo Walentynki. Miłego czytania i komentujcie czy dodawać kolejne części i czy wgl. zaczynać kontynuację tego jakże kosmicznego opowiadania. Na początku przedstawię kilku bohaterów (wszystko jest wymyślone).
***
Ja(Blanka) – ponoć jestem uroczą, trzynastoletnią dziewczyną, o blond włosach i dużych niebieskich oczach. Sylwetką nie gardzę, wszystkie koleżanki zazdroszczą mi tego, że jestem chuda i wysoka. Kuzynki twierdziły, że nadaje się na wybiegi jako modelka. Jednak co do swojej przyszłości mam inne plany.Chcę zostać fotografem. Każdą wolną chwilę poświęcam fotografowaniu otoczenia. Kiedyś dostałam od rodziców jako prezent gwiazdkowy lustrzankę. Od tamtej pory już poważnie myślałam osobie i o tym, że być może zostanie światowej sławy fotografem.Lubię też pozować do zdjęć. Może twierdzenie moich kuzynek się sprawdzi?
Eliza - moja siostra, młodsza o rok. Również wysoka, ale nieco niższa ode mnie. Jej jasnoniebieskie oczy miały w sobie blask jakiego chyba nikt inny na świecie nie posiadał. Eliza była uzdolniona muzycznie, co dawało się odczuć na własnej skórze- szczególnie kiedy miała próby, w całym domu było ją słychać.
Weronika- moja najlepsza przyjaciółka.Zawsze mogę do niej przyjść i wyżalić się jej, zawsze mi pomoże. Co do wyglądu nie chce mi się go opisywać, powiem krótko i zwięźle Wera jest ładna.
***
-Blanka! - usłyszałam głos mamy, która wołała z dołu
-No co znowu?! -odkrzyknęłam zdenerwowana
-Ile razy mam ci mówić, żebyś zabierała swoje rzeczy do pokoju! Wszystko ciągle się pałęta po domu, nic tylko po tobie sprzątać!
-Jaaaaaaasne, a Elizka to święta, nie? - mówiąc to schodziłam po schodach
-No sory, ale ja po sobie sprzątam - wtrąciła się Lizka
-Weź zejdź ze mnie, co ja ci zrobiłam? - zaczęłam marudzić
-AHHAHAHAHAHAHHA, jak mam zejść skoro nie weszłam? Jesteś śmieszna, na prawdę nie rozumiem cię - odpowiedziała siostra
-Dziewczyny! Uspokójcie się, pozabierajcie swoje rzeczy i posprzątajcie pokoje - powiedziała mama wręczając nam nasze szpargały
-Ja nie muszę nic sprzątać mamo, w moim pokoju jest czysto - podlizując się mamie Lizka spojrzała na mnie szyderczym wzrokiem.- Za to u Blanki... To inna historia, wszystko u niej się pałęta, dobrze, że przynajmniej wie gdzie ma komputer!
-Skończ- powiedziałam i pobiegłam po schodach do pokoju.
-Skończ- powiedziałam i pobiegłam po schodach do pokoju.
Może rzeczywiście jest tak jak mówi Elizka? W sumie mogłabym posprzątać pokój, ale nie chce mi się. To trwałoby wieki! Moje myśli mieszały się, jedna strona głowy mówiła mi żebym posprzątała pokój, druga zaś odradzała i to stanowczo. Wreszcie do pokoju wpadła moja mama,a za nią Eliza mówiąc twierdząco:
-I co mamuśka, teraz mi wierzysz?
-Blanka! W tej chwili oddaj mi swojego laptopa i aparat! -krzyknęła mama
-Żartujesz?! - wrzasnęłam
-Nie, przecież jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się żartować -odpowiedziała mama, a na jej twarzy pojawił się wredny uśmiech
-Nie oddam ci tego!
W tym czasie, kiedy trwała moja wymiana zdań z mamą, Elizka przebrnęła przez stertę brudnych ubrań i zabrała laptopa pod pachę. Następnie zaczęła szperać w szafce gdzie trzymałam aparat i powiedziała:
-Gdzie twoja lustrzanka?
-A ty młoda, czego tu szukasz? Przecież to nie twoje, nie interesuj się -odpowiedziałam szybko i zwięźle
-Eliza! Przecież nie kazałam ci szperać w jej rzeczach, jakbyś się czuła kiedy to by ona szperała u ciebie w pokoju?! -stanęła w mojej obronie mama
-Nie wiem.. - Elizce najwyraźniej zrobiło się głupio. Odłożyła laptopa i wyszła
-Mamoo... - zaczęłam. - Posprzątam pokój, właśnie chciałam to zrobić, ale wyprzedziłaś mnie z Lizą - zaczęłam odgrywać swoją teatralną rolę zabiedzonej dziewczynki, na którą zawsze mama nabierała się.
-Skoro tak mówisz... Sprawdzę pod wieczór jak ci poszło - mówiąc te słowa wyszła z pokoju
-Drzwi! - krzyknęłam, lecz było już za późno. Mama stała na schodach.
Podeszłam i zamknęłam drzwi. Zaczęłam sprzątać. To był jakiś koszmar! Sprzątałam prawie sześć godzin. Początek tych ferii nie zapowiadał się zbyt kolorowo.
-Blanka! -usłyszałam ponowny głos mamy
"Znowu to samo?!" - pomyślałam i zeszłam na dół
-Kolega do ciebie..- powiedziała trochę zmieszana mama, a Lizka stała w kuchni i śmiała się
-Kolega? - zapytałam zdziwiona i poszłam do ganku. - Piotrek?!
-No cześć - odpowiedział mi
-Jak to... Co ty tu robisz?- słowa zaczęły mi się plątać.
Piotrek jest najprzystojniejszym gimnazjalistą w szkole. Chociaż chodzę do pierwszej gimnazjum, a on do drugiej, to kilka razy mijaliśmy się na przewie. Być może to normalne, chociaż.. Przecież gimnazjum jest duże. Trudno..
-No stoję.. Nie widać? - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie
-Widać, wejdziesz? - zapytałam
-Chętnie -odparł po czym ściągnął kurtkę buty.
-Chodźmy do pokoju - powiedziałam porozumiewawczo do mojego 'kolegi'
-Okej, prowadź
Zaprowadziłam go do pokoju po czym powiedziałam, że idę po coś do picia.
-Córcia, kto to? - zapytała mnie po cichu mama w kuchni
-Piotrek, kolega z gimnazjum - powiedziałam
-Jasne, że kolega - buchnęła śmiechem Lizka
-Weź ty się lepiej przymknij -( można powiedzieć, że) odwarknęłam jej i poszłam na górę w stronę mojego pokoju ze szklankami z piciem i ciastkami.
-Co jest? - zapytałam Piotrka stawiając na stoliku picie i ciastka
-Nic.. Chciałbym pogadać -odpowiedział tajemniczo
-No więc?
-Dzisiaj walentynki, a, że mamy ferie, chciałbym ci coś dać - mówiąc to do mnie, wyciągnął z bluzy malutkie pudełeczko.
Serce zaczęło bić mi jak oszalałe, nie wiedziałam co mu powiedzieć. Skoro to prezent na walentynki, to co ja mu dam?! Chwila, przecież mama kupiła mi miśka dla jakiegoś chłopaka z klasy...
-Tak? - zapytałam drżącym głosem
Podszedł do mnie, czuć było, że jest równie zdenerwowany jak ja. Otworzył pudełeczko, moim oczom ukazał się piękny naszyjnik z literką "B" - prawdopodobnie jak "Blanka".
-Mogę ci go założyć? - spytał
-Jasne.. - odpowiedziałam. -Dziękuję, też mam coś dla ciebie..
Podniosłam włosy do góry, zapanowała cisza. Słychać było nawet zapinanie naszyjnika na mojej szyi. Podeszłam do biurka, wzięłam torebkę, w której był miś.
-To dla ciebie -powiedziałam
-Dziękuję - uśmiechnął się Piotrek
-Jest piękny - powiedziałam patrząc na zawieszony na mojej szyi naszyjnik.
Usiadłam koło niego, nagle, coś mnie drgnęło. Czy to właśnie teraz? W tym momencie? W powietrzu unosiła się tak jakby magia. Złapał mnie za rękę.
-Muszę ci coś wyznać.. - powiedział
-Ja chyba też.. - powiedziałam cicho, ale chyba tego nie usłyszał
CDN. =)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz